Jak donosi World Press Review, w Tajlandii uzależniony od amfetaminy mnich buddyjski odbywający nowicjat przyznał się do zgwałcenia i zamordowania 23-letniej turystki z Wielkiej Brytanii. Ale to przestępstwo jest tylko jednym z „całej serii skandali” wywołanych ostatnio przez buddyjskich duchownych. „Oprócz coraz liczniejszych przestępstw kryminalnych, buddyzm jest toczony przez zachłanny materializm”. Jak to rozumieć? „Niektórzy mnisi dysponujący własnym kierowcą i limuzyną robią kokosowe interesy na sprzedawaniu amuletów”. W rezultacie „wystawia to na poważną próbę zaufanie ludzi do duchownych buddyjskich, otaczanych niegdyś wielką czcią”. We wspomnianej gazecie dodano jeszcze, że celem ograniczenia narkomanii wśród mnichów „w klasztorach utworzono ośrodki odwykowe”.
Według sondażu przeprowadzonego we Włoszech dla Stowarzyszenia Małych Wydawnictw w ciągu ostatniego roku 80 procent Włochów „w ogóle nie otworzyło książki, a jeśli nawet to zrobiło, nie pamięta ani tytułu, ani autora”. Tradycyjnie na zachowanie i życie Włochów bardziej oddziałują wrażenia wzrokowe, odbierane na przykład za pośrednictwem telewizji, niż czytanie — informuje rzymski dziennik La Repubblica. „Włosi nie czytają i nie mają najmniejszego pojęcia, że tracą coś ważnego”. Jak wykazał sondaż, wielu Włochom czytanie książek kojarzy się z „nieumiejętnością nawiązywania ‚ciepłych’ stosunków międzyludzkich” i z „brakiem werwy”. Osoby nie lubiące książek „są przekonane, iż czytanie jest tylko stratą czasu”, ?zajęciem dla staruszków’, a nawet nazywają je „powolnym umieraniem”.